Choć orzecznictwo coraz częściej sprzyja konsumentom, banki nie rezygnują z obrony swoich interesów i wypracowały szereg argumentów prawnych, które mają na celu utrzymanie ważności umów lub przynajmniej ograniczenie ich odpowiedzialności finansowej.

Warto zrozumieć, jak wygląda linia obrony instytucji finansowych w tego typu procesach – zarówno po to, by przygotować się do sporu, jak i by świadomie ocenić realne szanse w postępowaniu sądowym.

1. Twierdzenie o świadomym ryzyku kredytobiorcy

Najczęściej stosowanym argumentem banków jest powoływanie się na tzw. świadome ryzyko walutowe. Instytucje finansowe utrzymują, że kredytobiorcy podpisując umowę, wiedzieli, iż kurs euro może się zmieniać, a tym samym raty mogą wzrosnąć.

Banki często wskazują, że:

  • kredytobiorca podpisał oświadczenie o świadomości ryzyka walutowego,
  • otrzymał symulację wahań kursu,
  • miał możliwość wyboru kredytu złotowego, lecz świadomie zdecydował się na kredyt w euro.

Celem tej strategii jest przekonanie sądu, że umowa była transparentna, a ryzyko walutowe zostało w pełni ujawnione.

Kontrargument kredytobiorców: orzecznictwo TSUE i sądów krajowych wskazuje, że nawet podpisanie oświadczenia nie wystarcza, jeśli bank nie wyjaśnił w sposób jednoznaczny mechanizmu działania kredytu. Informacja o ryzyku musi być konkretna i zrozumiała, a nie formalna i ogólna.

2. Argument o braku abuzywności klauzul

Banki konsekwentnie utrzymują, że ich umowy nie zawierały klauzul niedozwolonych.
Wskazują, że stosowane tabele kursowe czy marże walutowe miały charakter techniczny, a nie arbitralny.

Przykładowo twierdzą, że:

  • kursy walut w tabelach bankowych były zbliżone do kursów rynkowych,
  • klauzule przeliczeniowe nie naruszały równowagi stron,
  • bank nie miał realnego wpływu na rynek walutowy, więc nie można mu przypisać winy za wzrost kursu euro.

Kontrargument kredytobiorców: nawet jeśli kurs był rynkowy, umowa pozostaje nieuczciwa, jeśli konsument nie wiedział, według jakiego mechanizmu jest ustalany. Brak jasnych kryteriów przeliczeń oznacza brak przejrzystości, co samo w sobie stanowi podstawę do uznania klauzuli za abuzywną.

3. Próba utrzymania umowy po usunięciu klauzul

Kolejną strategią banków jest wnioskowanie o utrzymanie umowy w mocy mimo usunięcia wadliwych postanowień.
Banki przekonują, że nawet jeśli sąd uzna część zapisów za niedozwolone, umowa powinna obowiązywać dalej – jako kredyt złotowy oprocentowany według EURIBOR-u lub WIBOR-u.

Celem tego podejścia jest uniknięcie unieważnienia umowy i konieczności zwrotu wszystkich wpłat klienta.

Kontrargument kredytobiorców: TSUE jasno orzekł, że sąd krajowy nie może „naprawiać” umowy poprzez zastępowanie klauzul nieuczciwych innymi zapisami, jeśli prowadziłoby to do zmiany istoty zobowiązania. Oznacza to, że w wielu przypadkach jedynym skutkiem usunięcia klauzul abuzywnych jest nieważność całej umowy.

4. Powoływanie się na stabilność euro i niskie ryzyko

Banki próbują odróżnić kredyty w euro od kredytów frankowych, argumentując, że ryzyko kursowe euro było mniejsze, a w niektórych okresach nawet korzystne dla kredytobiorców.
Twierdzą, że umowy w euro nie mogą być traktowane identycznie jak te we frankach, ponieważ kurs euro wobec złotego nie podlegał tak gwałtownym zmianom.

Celem tej strategii jest przekonanie sądu, że kredyt w euro nie był „produktem wysokiego ryzyka”, a zatem nie wymagał szczególnej ochrony konsumenckiej.

Kontrargument kredytobiorców: istotą problemu nie jest wysokość ryzyka, lecz sposób, w jaki zostało przedstawione konsumentowi. Nawet przy stabilnej walucie, brak przejrzystości i jednostronne ustalanie kursu przez bank stanowi naruszenie zasad uczciwości kontraktowej.

5. Zarzut przedawnienia roszczeń

Banki często podnoszą zarzut przedawnienia roszczeń kredytobiorcy, twierdząc, że upłynęło już 10 lat od zawarcia umowy lub pierwszej wpłaty.
Ich celem jest ograniczenie odpowiedzialności finansowej i uniemożliwienie klientowi dochodzenia pełnej kwoty zwrotu.

Kontrargument kredytobiorców: zgodnie z orzecznictwem TSUE (m.in. C-19/20 i C-520/21), bieg przedawnienia rozpoczyna się dopiero w momencie, gdy konsument dowiedział się o nieuczciwym charakterze umowy – a nie w dniu podpisania dokumentu. W praktyce oznacza to, że większość roszczeń nie jest przedawniona, jeśli pozew został złożony po ujawnieniu abuzywnych zapisów.

6. Zarzut nadużycia prawa przez konsumenta

Niektóre banki próbują przekonywać sądy, że konsumenci nadużywają prawa, domagając się unieważnienia umowy po wielu latach jej wykonywania. Twierdzą, że takie działanie jest sprzeczne z zasadą lojalności kontraktowej i godzi w pewność obrotu gospodarczego.

Kontrargument kredytobiorców: TSUE wyraźnie wskazał, że konsument nie może zostać pozbawiony prawa do ochrony tylko dlatego, że przez długi czas wykonywał umowę, nie wiedząc, iż zawiera ona klauzule nieuczciwe. Prawo do unieważnienia umowy nie może być ograniczane argumentem o „nadużyciu prawa”, jeśli to bank stworzył wadliwy wzorzec umowny.

7. Powoływanie się na interes publiczny i stabilność systemu finansowego

W niektórych postępowaniach banki próbują przekonać sąd, że masowe unieważnianie umów walutowych może zagrozić stabilności sektora bankowego, a tym samym całej gospodarki.
Ten argument ma charakter systemowy – jego celem jest wzbudzenie obawy przed skutkami gospodarczymi korzystnych dla konsumentów wyroków.

Kontrargument kredytobiorców: sądy są zobowiązane stosować prawo, a nie kierować się rachunkiem makroekonomicznym. Ochrona konsumenta jest wartością nadrzędną wobec interesu finansowego instytucji, zwłaszcza gdy naruszyła ona zasady uczciwości kontraktowej.

8. Próby zawarcia ugody w toku procesu

W ostatnich latach banki coraz częściej stosują strategię ugodową – proponują kredytobiorcom przewalutowanie kredytu lub zwrot części nadpłat w zamian za wycofanie pozwu.
Celem jest uniknięcie ryzyka przegranej w sądzie i zmniejszenie strat finansowych.

Choć ugoda może być atrakcyjna w krótkim terminie, często oznacza rezygnację z dalszych roszczeń. Banki starają się w ten sposób „zamknąć” problem przed wydaniem niekorzystnego wyroku.

Kontrargument kredytobiorców: decyzja o przyjęciu ugody powinna być poprzedzona dokładną analizą. W wielu przypadkach kwoty oferowane przez bank są znacznie niższe niż te, które kredytobiorca mógłby uzyskać w wyniku wyroku sądu.

9. Próba wykazania, że kredyt w euro był standardem rynkowym

Część banków twierdzi, że kredyty w euro były zgodne z ówczesną praktyką rynkową i nadzorczą. Wskazują, że Komisja Nadzoru Finansowego nie zakazywała takich umów, a więc nie można mówić o działaniu sprzecznym z prawem.

Kontrargument kredytobiorców: zgodność z praktyką rynkową nie oznacza zgodności z prawem. Wielokrotnie TSUE podkreślał, że nawet powszechnie stosowany wzorzec może być nieuczciwy, jeśli narusza interesy konsumenta.

10. Wniosek o zawieszenie sprawy do czasu rozstrzygnięcia przez TSUE lub SN

W wielu procesach banki wnioskują o zawieszenie postępowania do czasu wydania kolejnego wyroku TSUE lub uchwały Sądu Najwyższego. Celem jest przeciągnięcie postępowania i zniechęcenie kredytobiorcy.

Kontrargument kredytobiorców: sądy coraz częściej oddalają takie wnioski, uznając, że istnieje już wystarczająca linia orzecznicza, a dalsze oczekiwanie nie ma uzasadnienia.

Podsumowanie

Strategie obrony banków w sprawach o kredyt w euro są rozbudowane i zróżnicowane – od argumentów formalnych po próby wpływania na interpretację prawa europejskiego. Jednak większość z nich opiera się na założeniu, że konsument wiedział, co podpisuje, oraz że umowa była zgodna z prawem i praktyką rynkową.

Orzecznictwo TSUE i polskich sądów konsekwentnie osłabia tę linię obrony, uznając, że nawet przy stabilnej walucie, bank musi działać w sposób w pełni przejrzysty, rzetelny i zrozumiały dla klienta.

Dla kredytobiorców oznacza to, że mimo zaawansowanych strategii bankowych, droga do unieważnienia kredytu w euro lub odzyskania nadpłat pozostaje otwarta – o ile sprawa zostanie dobrze przygotowana, a argumentacja oparta na przepisach prawa konsumenckiego i orzecznictwie TSUE.